Ach "zdradliwa wena, raz jest raz jej nie ma"...
Od paru dni nosiłam się z zamiarem zrobienia czegoś. Moja praca magisterska leży odłogiem... nie mam do niej siły, farby i pędzle leżą... może by coś zrobić ambitniejszego... hmm ale co, sznurki i inne szpargały biżuteryjne leżą... może by tu coś... ale co?
W końcu wiem, może coś zielonego. W sumie mam mało biżuterii w tym kolorze. I tak biorę, sznurki, upolowany koralik i jak to zwykle bywa mierzę na mojej wielkiej szpilce i kombinuję. W końcu po kilku przymiarkach mam plan jak i co, robię szybciutko rysunek mojej "złotej myśli". Zaczynam tworzyć, oczywiście pomysł ewoluuje, zmienia kształt i zamiast dużej dawki zieleni wychodzą mi barwy narodowe Brazylii.
Tak o to powstały kolczyki Rio
A teraz obiecuję szybciutko brać się za pisanie mojej pracy :-)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz